LaTeX – instalacja
Ostatnio wspomniałem o kompilatorze tekstu TEX i jego paru zaletach. Teraz chciałbym pokazać jego siłę w praktyce. Pracę ze środowiskiem rozpocznę od instalacji.
Najpierw muszę wybrać jakąś dystrybucję LATEX-a. Dlaczego nie TEX-a? – ponieważ LATEX jest bardzo popularnym rozszerzeniem podstawowego języka o przydatne makra. Dla systemu operacyjnego Windows polecam MiKTEX, z którego korzystałem pisząc pracę magisterską. W tej chwili używam systemu spod znaku pingwina – Ubuntu, więc zainstaluję dostępne pakiety TeX Live (przede wszystkim texlive-base-bin, texlive-lang-polish i pakiety zawierające w nazwie takie słowa jak common, czy recommended).
Nie zalecam instalowania wszystkich pakietów LATEX-a, chyba że ktoś ma bardzo duży dysk i nie żałuje kilkuset megabajtów. MiKTEX będzie sam automatycznie pobierał paczki niezbędne do kompilacji dokumentu, a dla użytkownika Linuxa nie będzie problemem pobranie właściwych dodatków za pomocą polecenia apt-get.
Kolejna ważna decyzja dotyczy edytora (IDE). Można wykorzystać tutaj środowisko Eclipse i wtyczkę TeXlipse, ale w momencie gdy jeden edytor służy do programowania (Java, C++, PHP), rysowania diagramów (MDT), projektowania stron (JBoss Tools) i jeszcze do tego dochodzi LATEX… za dużo rzeczy w jednym miejscu.
Użytkownikom systemu Microsoft Windows polecam TEXnicCenter. W przypadku systemu Linux wybór zależy od środowiska graficznego – popularny dla KDE jest Kile, który w Gnome może zastąpić Texmaker.
Osobiście używam rozszerzenia programu gedit, który daje niewiele funkcji, ale jest bardzo lekki (nie wykluczam przejścia na Texmaker). Mimo iż znalazłem repozytoria z pakietem gedit-latex-plugin, nie udało mi się poprawnie zaktualizować listy pakietów pod moje Ubuntu 8.10. Dlatego pobrałem i rozpakowałem archiwum, a następnie skopiowałem katalog plugins do ~/.gnome2/gedit/ w moim katalogu domowym. Na sam koniec musiałem jeszcze włączyć rozszerzenie – Edycja→Preferencje, zakładka Wtyczki.
I to już koniec. Następnym razem przystąpię do omawiania podstaw języka.



