Gramy w rugby – metodyka Scrum
Dzisiaj postanowiłem napisać trochę o metodach pracy w firmie wytwarzającej oprogramowanie. Niniejszy wpis potraktuję jako wstęp do metodyki Scrum, którą mam nadzieję zająć się w najbliższej przyszłości.
Sprzedawcy i programiści od zawsze grają w przeciwnych drużynach. Nic w tym dziwnego, skoro ich cele są diametralnie różne.
Tym pierwszym zależy wyłącznie na wypracowaniu jak największego zysku. Aby sprzedać produkt, obiecują nowe funkcje w programie, przesunięcie przycisków o 2 piksele w lewo, powiększenie logo o 30 %… może lepiej o 25 %…
W rezultacie programiści muszą przebudować połowę aplikacji, żeby sprostać wymaganiom wszystkich klientów. W przeciwnym razie ich produkt „nie będzie się do niczego nadawał” i „nikt tego g…a nie kupi”.
Ktoś może zapytać, dlaczego trzeba przebudować połowę aplikacji. Cóż… żeby zrealizować projekt w obiecanym przez sprzedawców terminie, trzeba było wiele fragmentów kodu pisać na szybko.
Przeciwna drużyna chciałaby maksymalnie ułatwić sobie pracę. Programista, jako istota leniwa z natury, chciałby stworzyć elastyczny, łatwy w konserwacji kod. Z tego powodu potrafi bez końca przesuwać termin ukończenia projektu i przypisywać kolejne wymagania do późniejszych wersji aplikacji.
Przepychanki pomiędzy sprzedawcami a programistami przypominają trochę grę w rugby. Z tą drobną różnicą, że w sporcie są jakieś reguły, jest jakiś porządek.
Scrum (z ang. młyn w rugby) jest metodyką, porządkującą opisaną wyżej „grę”, poprzez wprowadzenie kogoś w rodzaju sędziego czy też rozjemcy pomiędzy przeciwników (w dużym uproszczeniu). Sytuacje podobne do opisanych w dzisiejszym artykule skłoniły mnie do zajęcia się tym zagadnieniem na poważnie.



